wtorek, 12 czerwca 2012

Kilka słów wstępu


 

Katusze spowodowane pisaniem pracy magisterskiej zaowocowały powstaniem tego bloga. Zmuszona do pisania postanowiłam pisać... tyle, że nie nudny i nic nie wnoszący w dorobek nauki wywód, mający zapewnić mi świetne wykształcenie. Blog ten nie ma z góry określonej formy czy zakresu zainteresowań. Będzie miejscem w którym 24 letnia kobieta spodziewająca się dziecka, zapisywać będzie wszystko to, co przyjdzie do jej głowy. Zapewne pojawią się wątki urodowo / kosmetyczne, kulinarne, związane z modą, sportem czy szeroko rozumianą kulturą. Słowem wszystko to co składa się na moje życie. 
Miło by mi było, gdyby ktoś od czasu do czasu przeczytał to co napisałam. Ale... jakiż mam na to wpływ.
Zatem nie przytruwam, tylko zabieram się do pracy.

Nazywam się Agata... i o mnie chyba tyle ;)

Mam 24 lata i kompletnie nie wiem kim jestem. Jedyne do czego dążę, to być dobrym człowiekiem. Nie definiuje tego zwrotu. Po prostu staram się postępować tak, jak czuję, że dobry człowiek by postąpił. Obecnie w moim życiu dzieje się dużo. powiedziała by nawet, że za dużo. Niebawem powinnam zostać magistrem, w październiku będę mamą. Dużo nowych tytułów jak na tak krótki okres czasu. W między czasie staram się dojść do tego w czym w życiu jestem dobra, co sprawia mi przyjemność i co mogła bym ze sobą zrobić. Na razie jeszcze nic nie wymyśliłam, ale mam nadzieję, że olśnienie spadnie na mnie dość szybko wraz z oszałamiającym efektem.

Podramatyzowałam trochę, od razu mi lżej więc idę robić knedle z truskawkami <3
Praca fizyczna nie tylko uszlachetnia, ale daje czas do namysłu, swoistego katharsis nie mówiąc o fizycznym uwolnieniu nadmiaru energii. Zatem rękawy w górę i truskawki w ruch :D

5 komentarzy:

  1. Powodzenia w blogowaniu:) I pisaniu pracy oczywiście.

    OdpowiedzUsuń
  2. Powodzenia w prowadzeniu bloga! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Witamy w blogosferze :) Znam ten ból zmuszania się do pisania magisterki, sama przez ostatnie miesiące miałam ten problem, ale jakoś (sama nie wiem jakim cudem) przez to przebrnęłam i już za niecały tydzień podchodzę do obrony. A co dalej? Podobnie jak Ty liczę na to, że dostanę nagłego olśnienia, jaką drogą dalej podążać, by być szczęśliwą i spełnioną :) Życzę wiele dobrego i trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń